• Wpisów:180
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 14:46
  • Licznik odwiedzin:21 559 / 3418 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"To wyjątkowa data - 10.10. 2010 r., bo dziesiątka jest pitagorejskim symbolem doskonałości. Idealna na ślub, egzamin, rozpoczęcie nowego życia, czy zawiązania znajomości."

Chyba faktycznie coś w tym jest, bo dziś czuje się tak jakoś.. rozpromieniony? :D. Wręcz odprężony i uwaga.. szczęśliwy ^^.

Bartek pojechał do domu na weekend, ale dziś na szczęście wraca :). Anielka siedzi z jakimś fotografem z maxmodels i robią sobie sesje, a za oknem świeci słońce ^^.

Też bym sobie jakąś sesje zdjęciową strzelił. Niestety kiedyś spróbowałem zaistnieć na tym maxmodels i zostałem doszczętnie zjechany i poturbowany w komentarzach, więc to raczej chyba profesja nie dla mnie ;d. No chyba że zaopatrzę się w jakiś photoshop :D.

Wracając do daty 10.10.10, na digart trwa akcja wrzucania zdjęć zrobionych dziś o godzinie 10:00, by jak zakłada hasło akcji "zatrzymać niedziele" czy jakoś tak. No więc.. oto moja chwila życia zatrzymana o 10:00 rano dnia 10.10.2010 ;d.

Szczęśliwego 10'tego wszystkim! ^^
  • awatar Gość: Crtaeed the greatest articles, you have.
  • awatar Gość: Crtaeed the greatest articles, you have.
  • awatar Gość: Crtaeed the greatest articles, you have.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (32) ›
 

 
Noszę się z zamiarem napisania mega notki o tych wszystkich wydarzeniach jakie zaistniały na przestrzeni czasu mojej ostatniej nieobecności.

Jest tylko jedno ale

Nie chce mi się. ;d

A im dłużej się przymierzam, tym dłużej nic nie piszę na blogu. Przeszłość jak widać szkodzi..

Właśnie fajna wiadomość dotarła mnie kilka dni temu. Koleżanka, która jest fanką niejakich Vampsów, wygrała w konkursie na najlepszy teledysk do ich piosenki, wygraną jest spotkanie z liderami zespołu, w Paryżu. :)

A. wpadła w histerie i prawie ścian mieszkania ze szczęścia nie rozniosła ;x. Ja sam jestem dumny, jako iż byłem głównym (w zasadzie jedynym) montażystą tego klipu :D.

Zobaczcie sami ;d
  • awatar Gość: If time is money you've made me a weltiaher woman.
  • awatar Gość: If time is money you've made me a weltiaher woman.
  • awatar Gość: If time is money you've made me a weltiaher woman.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

:)

Sorki, przez pracę i ostatnio chwilowy brak neta nie miałem kiedy cokolwiek napisać, teraz też czasu nie bardzo mam. Za niedługo wychodzę i kończę zmianę dopiero po 24 godzinach, cała wieczność, nieustannie się powtarzająca.

Dzięki za bardzo miłe komentarze. Bardzo ciesze się, że są tu nadal na pingerze osoby, które dobrze znam z ich blogów :). Hehe, to już prawie 800 dni istnienia tego bloga :D... aż trudno w to uwierzyć, mam wrażenie, jakbym założył go dopiero kilka miesięcy temu..
  • awatar Gość: Thanks for that! It's just the aswner I needed.
  • awatar Gość: Thanks for that! It's just the aswner I needed.
  • awatar Gość: Thanks for that! It's just the aswner I needed.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
No... może by się tak.. odezwać? :D

ostatni wpis 248 dni temu... nie no spoko :x, ale mam pewien genialny pomysł.. udajmy że tego nie było :D.

Sporo się wydarzyło (dziwne jak by było inaczej, nawet jak na moje skromne, zapuszczone dotąd w ciemnym kąciku szarości życie ;d), ale opiszę to potem, na razie jestem zmęczony po pracy i idę się wykąpać i pewnie spać. Więc w skrócie:

- mieszkam w Warszawie
- z przyjacielem poznanym w necie
- który od 3 miesięcy jest moim chłopakiem ^^
- żyje bardzo.. jakby to nazwać.. no, powiedzmy łagodnie, że wszystko jest dość zakręcone ^^
- ogólnie jest zajebiście :D

I tyle na razie, do następnego wpisu.. który pojawi się w krótszym niż ostatnio czasie ;).
  • awatar Gość: Wheover wrote this, you know how to make a good article.
  • awatar Gość: Glad I've finlaly found something I agree with!
  • awatar Gość: Glad I've finlaly found something I agree with!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

kininka
 
drolekjez
 
Drołku co się z Tobą dzieje się?
 

 
Wyszło jak zwykle. Nikomu nawet nie chciało się podać choćby samej tylko nazwy miejscowości i pomóc jeżykowi ;[. A czarty z wami! =D. Uda się i tak, choćbym miał w poszukiwaniu pracy przewalić całą Polskę do góry nogami xd.

Wczoraj atakowałem:
Lubartów - lipa
Poznań - lipa
Radom - lipa
Słupsk - lipa

Dzisiaj szturm na Opole lubelskie, Kielce i Nowe Miasto nad Pilicą ^^. Ej no co, robię co mogę ;p.

Jak kto ma jeszcze jaki pomysł gdzie jeszcze mogę spróbować poszturmować to pisać ;p.


A wracając do tego co napisałem na początku. To jest właściwie smutne i w ogóle zastanawiające, jak ludzie obcy są dla siebie. Nie chce tu jechać po patriotyzmie, bo to słowo ma raczej dziś chyba dość odpychający oddźwięk, ale ogólnie o społeczeństwie, o wspólnocie. Jakże by świat prostszy by był, gdyby każdy z nas, tak naturalnie, pomagał jeden drugiemu. Darzył sympatią, więzią, przyjaźnią. Wiadomo że istnieją różne mroczniejsze elementy w społeczeństwie, ale jednak nie wszyscy są z miejsca zaraz tacy zdewaluowani.
Mogło by być jak w naturze. Jesteśmy stadem, wspólnym jednym organizmem działającym we wspólnym celu.. no dobra starczy.
Idę szturmować ;p.
  • awatar Gość: This article achiveed exactly what I wanted it to achieve.
  • awatar Gość: This article achiveed exactly what I wanted it to achieve.
  • awatar Gość: This article achiveed exactly what I wanted it to achieve.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Jestem technikiem masażystą i jak mówi tytuł tej notki, szukam pracy ^^. Potrzebna mi niewielka pomoc i kilka gramów skromnych chęci z dobrego serca wszystkich, którzy natknęli się na tą notkę ;p.
Moim marzeniem jest podjąć się pracy najlepiej w jakimś publicznym zakładzie opieki zdrowotnej, typu np. szpital. Byłbym wdzięczny gdyby ktoś podał mi nazwę miejscowości z której pochodzi lub innej, w której wie że taka placówka funkcjonuje. Tylko tyle, nazwę miejscowości, resztę znajdę sobie sam, chyba że macie jakieś bardziej szczegółowe informacje, jak nazwa danej firmy i jesteście skłonni się nimi podzielić ^^. Rynek pracy w Polsce jaki jest każdy się domyśla, ale dla chcącego z zapasem wiary i w tym kraju coś się zawsze znajdzie. Interesuje mnie dosłownie każde miejsce w Polsce, pojadę nawet na koniec świata ;p.
Będę każdemu bardzo wdzięczny za pomoc.

Wczoraj przepuściłem szturm na:
- Jarosławiec nad morzem, Panorama (czekam na odpowiedź)
- Dęblin, szpital wojskowy (czekam na odpowiedź)
- Lublin, szpital MSWiA (nie ma szans w tym roku)

Dzisiaj skoncentruje się na swoim mieście.

a i tak, nie było mnie trochę. Cóż, to teraz już jestem ^^. Pozdrawiam.
  • awatar Gość: Free info like this is an apple from the tree of konwldgee. Sinful?
  • awatar Gość: Free info like this is an apple from the tree of konwldgee. Sinful?
  • awatar Gość: Free info like this is an apple from the tree of konwldgee. Sinful?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Chcę odejść, skończyć i zerwać z tym wszystkim. Odejść gdzieś daleko, gdziekolwiek, za jakiekolwiek pieniądze, za jakikolwiek dach nad głową, nieważne. Co z tego że nierozsądne, nierozsądne były ostatnie 24 lata mojego pyłkowego życia. Nie no dobra, dzieciństwo było całkiem spoko ;D, to powiedzmy że nierozsądne było ostatnich kilkanaście lat... tak. Żal jak com i pl łamane przez eu
Mam już dość, już mi oko lata, gdy na co dzień muszę słuchać tych maminych wywodów i przesłuchań na temat każdego przeżytego przeze ze mnie dnia.
Czy to już nie jest pewna przesada?

Wiem jak to wszystko brzmi, myślicie że nie wiem o tym jaką niesamodzielnością się odznaczam? Infantylnością? Naiwnością? Bardzo dobrze to wiem i wcale nie jest mi do śmiechu. Trudno, żyje sobie takie coś na tym świecie i trzeba się z tym pogodzić. Jakoś to coś sobie poradzi i wybrnie z tego bagienka.
  • awatar Gość: Articles like this just make me want to visit your weisbte even more.
  • awatar Gość: Articles like this just make me want to visit your weisbte even more.
  • awatar Gość: Didn't know the forum rules allowed such brlilniat posts.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›
 

 
Choć na pytania z ostatniej notki sobie jeszcze do końca nie odpowiedziałem, to stało się to co stać się planowało. Miarka się przebrała, nie zniosę już ani minuty dłużej w tej chorej szkole. Dobra, może jestem miękki, życie na różowo się nie mieni, ale do diabła, po co mam siedzieć w czymś czego nigdy nie planowałem, co nigdy mnie nie interesowało i nie było częścią moich marzeń oraz czego nigdy nie czułem? Wielu tak potrafi żyć, sorki, ale ja nie.
Odszedłem ze szkoły. W trakcie zajęć spakowałem swoje rzeczy do plecaka, wyszedłem z sali, polazłem do sekretariatu i zabrałem papiery.

Fakt, wizja zawodu po tej szkle nawet mi rozgrzała nieco marzenia, i niewykluczone że kiedyś jeszcze się nad tą szkołą zastanowię. Póki co jednak wracam do pierwotnego planu na życie. Koniec ze szkołami przez najbliższe 5-6 lat, ewentualnie jakaś tam jednoroczna czy coś takiego. W zamian praca, rozwój własny i swoich umiejętności, samonauka różnych nowych umiejętności, wolontariat, nieśmiertelne marzenie o własnej literaturze, podróżowanie, czyli wszystko to o czym marzą wszystkie drołki. Wrócę kiedyś do jakieś szkoły, tej czy innej, ale dopiero jak będę na to gotowy, nie potrafię działać wbrew swej naturze.
Może to się komuś nie podobać, krzywić się i biadolić, rozumiem to i nie obchodzi zarazem, wolny duch we mnie woli mieć własne zdanie. Taka jest moja decyzja.
I wiem jakie wyzwanie teraz postawiłem przed sobą. Wyzwanie, któremu zamierzam i pragnę stawić czoła, bo takie jest przecież właśnie życie.

Plan na najbliższe dni.
- Pobrałem już stosowane dokumenty z urzędu pracy, teraz muszę je wypełnić i się zarejestrować.
- Nie będę oczywiście czekał aż urząd łaskawie mi coś znajdzie. Mam już na oku kilka miejsc gdzie warto zajść i zapytać o pracę.
- Chcę też pracować w miejskim hospicjum, wolontariat jak najbardziej mi pasuje.

Teraz idę na miasto ściąć nieco już przydługie włosy. Na irokezik wymarzony oczywiście jeszcze przyjdzie czas (wiecie, nie chce za bardzo teraz potencjalnych pracodawców straszyć :P).
Czas też chyba na jakąś ciekawą książkę z biblioteki.

Panie i Panowie, oto nowy początek reszty mojego życia.. czy jak to tam szło.

Pozdrawiam!
  • awatar Gość: It's much easier to undertasnd when you put it that way!
  • awatar Gość: It's much easier to undertasnd when you put it that way!
  • awatar Gość: It's much easier to undertasnd when you put it that way!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Póki co perypetie ostatniego tygodnia już spełzły po mnie jak nic nie warte wspomnienia, ale rozterki zadumania nad kolejnymi postępkami życiowymi pozostały.
Z moją obecną szkołą wiążą się tak na prawdę pewne nieszczęśliwe elementy, które zadecydowały o tym iż jestem studentem, ponownie.
Sęk w tym, że pobudki nie wypłynęły nigdy z mojej intencji, a intencji rodziciela.
Przed przystąpieniem do egzaminów wstępnych ojciec wziął mnie na prywatną rozmowę. Byłem akurat wtedy w trakcie szukania pracy, więc bezpośrednio nawiązał właśnie do niej, a konkretnie do mojego zawodu. Szkoda pisaniny na szczegóły, ogólnie zagaił coś o tym, że po co mi właściwie była ta szkoła (masażu). Argumenty o tym, że jest to zawód, który na prawdę lubię jakoś chyba do niego nie trawiły, albo to ja za mało się w tej rozmowie starałem. Podobnie nie trafiły do niego argumenty, że przecież dzisiejsza sytuacja na rynku pracy nie jest łatwa i trzeba się postarać, a ja nie powiedziałem na tym rynku jeszcze ostatniego słowa. On powiedział wtedy coś w sensie że "dobrego specjalistę przyjmą wszędzie bez gadania". Nie zareagowałem wtedy natychmiast na te słowa, ale w sumie jakaś część mnie odebrała je jak zlekceważenie, jak stwierdzenie że jestem do dupy masażysta i nikt mnie nie zechce zatrudnić, i w ogóle co to za zawód.
Dałem się wtedy perfidnie zmanipulować i wedle jego woli, tak jak kazał, podjąłem naukę w szkole językowej, od początku wątpiąc czy to dobry wybór... ale mogłem przecież spróbować. Dzisiaj wiem jak głupi błąd zrobiłem. Zachowałem się jak odmóżdżone popychadło, które dało sobie wmówić to co myśli druga osoba i ślepo podążyłem za narzuconym poleceniem.
Co dzisiaj czuję, jest wynikiem tego co się wtedy wydarzyło. Mam żal do siebie za tą szkołę, a jednocześnie zwątpienie we własne siły i niewiele brakuje bym znów zaczął popadać w jakieś psychiczne nisze. W porę jednak staram się opamiętać.
Plan jest taki.
Jutro pójdę jeszcze do szkoły, zrobię też tak we wtorek, środę itd. i jak będzie trzeba, utrzymam taki stan obecności nawet do końca miesiąca. Choć w tej sprawie moje nastawienie do szkoły jest już raczej przesądzone, ale nie wiem.. dam jeszcze temu szanse. Równocześnie od jutra rozpoczynam poszukiwania nowej pracy. Gdy takową znajdę, zadecyduje to o moim być albo nie być w obecnej szkole.
Generalną jednak kwestią, do rozkminienia na jutro będzie gruntowne przebadanie siebie pod kątem "Czego ja chcę".
Jest jasne że trzeba coś z tym zrobić, a ja nie zamierzam ciągnąć takiego nijakiego stanu jaki jest teraz w nieskończoność. Nie pali się, ale im szybciej tym lepiej.

Damn, skończyło się żarcie dla rybek.
  • awatar Gość: That's a smart awsner to a tricky question
  • awatar Gość: This introduces a pleasingly raotianl point of view.
  • awatar Gość: This introduces a pleasingly raotianl point of view.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Teraz to już się z lekka przecholowało. Żaklinka pożarła mnie pod tablicą na oczach zapatrzonego w rzeź tłumu. Sprawdzian z readingu był niewiele brutalniejszy.
Co ja poradzę, poziom cholernie wysoki, a z francuskim jakoś nie urodziłem się w genach.
Poczułem jak mi ego pojechało głową w dół, ale w sumie oparłem się temu jako tako obronną ręką. Nie zamierzałem się jak zwykle próbować usprawiedliwiać czy wykłócać. Żaklin z powodzeniem wykłóciła się za nas oboje. Przydało się jednak doświadczenie z kolonii z wrednymi kierownikami.
Aczkolwiek, po raz pierwszy głębiej się zastanowiłem nad kontynuacją tej szkoły. Tęsknie do normalnej roboty, czy to w roli masażysty czy innej.
Myślę że jeszcze teraz zacisnę zęby, choć nie wiem skąd brać na to siły. Równocześnie, rozejrzę się za pracą. Chce wrócić do pracy i żyć znów po swojemu.
  • awatar Drołek Jeż: @nasinauczyciele: eheh, anytime anywhere
  • awatar Gość: bry! to znowu ja:) zakończenie edukacji? yes, please... a tak wracając do "niemocy nauki" to, cholera, znowu ubrałeś w słowa to co łaziło mi po głowie i gryzło, a mnie brakowało takiego dictionary. Olej szkołę, powiedz ile chcesz na godzinę i będziesz moim tłumaczem
  • awatar nikt ważny...: a ja powiem tak: łatwo jest zrezygnować. o wiele trudniej jest wytrwać. Może właśnie dlatego warto skończyć te studia... Z tego co piszesz wynika, że niejedne już przerwałeś, a pracować zawsze zdążysz... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pytania i wątpliwości rosną jak gruszki na drożdżach... gruszki?
Mam chwile przerwy, wyszedłem wcześniej z sali i polazłem na komputer, za niedługo jeszcze francuski. Jeden francuski już dziś mieliśmy, dacie wiarę, madam Żakline Pariba znów uczepiła się o ten Dar Pomorza :D. Kutwa, chwaliła się jak to w domu krok po kroku doszła do tego jak uzyskałem błędne tłumaczenie tego statku z wikipedi... eee, coś chyba jest nie w porządku :D.
Potem na Writingu walczyłem z sennością, a na Readingu w 5 minut napisałem sprawdzian z ostatniego materiału. 5 minut, bo tylko na tyle starczyło mi wiedzy :P.
Ech.. oj grabie sobie, grabie w tej szkole. Podobno wczoraj, jak mnie nie było na gramie, soreczka dostała białej gorączki z tego powodu, hyh ^^, lepiej może omijać ją teraz szerokim łukiem.
Nic tam. Już mi się nie chce tym przejmować i stresować, za stary na to jestem.
Pomyślmy lepiej jakby tu w cudowny sposób opanować angielski, albo zastanówmy się nad alternatywną przyszłością.
Peace and lolcat
  • awatar H a i l i e: ja sobie grabie w szkole bo mi się uczyć nie chce. przykładowo tu i teraz mam technologię. a co robię-przeglądam pingery^^
  • awatar H a i l i e: sądzę że to raczej on nie da uciec mi ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Uwielbiam lolcaty :D
  • awatar Gość: A little ratinoaltiy lifts the quality of the debate here. Thanks for contributing!
  • awatar Gość: A little ratinoaltiy lifts the quality of the debate here. Thanks for contributing!
  • awatar Gość: A little ratinoaltiy lifts the quality of the debate here. Thanks for contributing!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czasem mi się wydaje, że zostałem jakoś źle skonstruowany. Jakby Bóg dał mi potężny zmysł wynajdowania coraz to nowszych, rozgrzewających serce marzeń oraz ciekawość, ale gdzieś nie tam gdzie trzeba zawieruszył się nieopacznie moduł.. motywacji. W ogóle go nie ma.
Teraz chwila brutalnej prawdy. Od początku października, czyli od początku rozpoczęcia obecnej szkoły, ani razu, powtarzam wyraźnie, ANI RAZU nie zajrzałem choćby na sekundkę do notatek czy książek. Moja średnia domowej nauki wynosi jakieś, mniej więcej z, około.. 0%.
Cud, geniusz można by rzecz. Pewnie, czemu nie.. sorry, nie w tej rzeczywistości. Wystarczy jedna mała myśl wspominająca coś o nauce, a łapie mnie stres i ścisk w żołądku. Ze mną serio jest coś nie tak, mam fobie do nauki!
Chciałbym powiedzieć że po prostu jest to LEŃ, ale leń odczuwa się jednak inaczej, ze znudzeniem i totalnym ujściem sił życiowych, a ja przecież chciałbym się czegoś nauczyć, zrobić coś fajnego w życiu skoro mam ku temu okazję, a tu taki klops.
Teraz robi się jeszcze mniej wesoło, bo z tego wszystkiego zaczynam opuszczać lekcje, a to już poważne stadium zaawansowane.
Niech mnie ktoś naprawi.... odda do serwisu... i pokryje koszty, bo obawiam się iż moja gwarancja jest już nieważna.
Serio jednak, zaczynam się nie widzieć w tej szkole.

Ostatnio na francuskim zdała nam madam Żakline durnowatą pracę domową. W języku żabojadów znaleźć nazwę jakiegoś światowego zabytku, a potem klasa zgaduje z jakiego to miasta. Dobra, z francuskiej wikipedii spisałem Dar Pomorza.... ale ki diabeł chciał, nazwa okazała się niemiecka, a ja różnicy zbytniej nie widzę, jako że niemieckiego w ogóle nie znam, a wydało mi się logiczne iż na francuskiej wiki będzie raczej jakby nie patrzeć francuskie tłumaczenie Daru Pomorza... no ale jednak było nie wiadomo czemu niemieckie, a ja spisałem to bezwiednie do zeszytu.
Boziu, się na mnie wściekła, rewolucje francuską urządziła jacy my to niekompetentni.
Zepsuł mi się przez to cały dzień. Najbardziej zdenerwowało mnie moje własne zachowanie w sytuacji kiedy zebrało się jej na mnie opierniczanie. Zamiast sprawić by zeszło to po mnie jak woda, przejąłem się tym zdarzeniem i do późnej północy rozkminiałem w głowie... ehh, to głupie. Czemu takich spraw nie potrafię tak po prostu spławić? Nienawidzę Daru Pomorza i francuskiej wikipedii.
  • awatar Drołek Jeż: @Eclypsy: to u mnie ta bariera chyba jakaś duża jest
  • awatar Gość: Nauka odstrasz, dopoki sie w nia nie zglebisz. Jesli przelamiesz pierwsza bariere, poczujesz radosc z tego ze sie uczysz, i ze przychodzisz na zajecia przygotowany :)
  • awatar Panna Migotka: Czasem też tak mam. Przejmuję się czymś nawet kilka dni, zamiast zwyczajnie zapomnieć, bo to przecież bez znaczenia, i bez większego sensu. Tacy już śmieszni jesteśmy. Spróbuj przeczekać ten gorszy czas ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
muszę zmienić szablon bloga, bo zwariuje. Normalnie czuję się jakbym zapomniał jak się pisze.
  • awatar Gość: csixzespmflkf{, http://www.ivmstkuplp.com/ ziyckkonhl
  • awatar Gość: After getting more than 10000 visitors/day to my website I thought your drolekjez.pinger.pl website also need unstoppable flow of traffic... Use this BRAND NEW software and get all the traffic for your website you will ever need ... = = > > http://get-huge-autopilot-traffic.com In testing phase it generated 867,981 visitors and $540,340. Then another $86,299.13 in 90 days to be exact. That's $958.88 a day!! And all it took was 10 minutes to set up and run. But how does it work?? You just configure the system, click the mouse button a few times, activate the software, copy and paste a few links and you're done!! Click the link BELOW as you're about to witness a software that could be a MAJOR turning point to your success. = = > > http://get-huge-autopilot-traffic.com Best regards Your friend Ella
  • awatar Gość: baabyespmflkf{, http://www.gpbbmjarii.com/ vuvekguvvl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (68) ›
 

 
Prezydent właśnie przed chwilą ogłosił kolejną w tym roku i którąś z kolei za swej niecnej kadencji, żałobę narodową.

Powód:

Doda nie wygrała MTV European Music Awards 2009 Berlin, w kategorii na najlepszą artystkę Europy...

łączymy się w bólu z fanami...


Nie, nie zamknę bloga, za dużo się na nim opisałem.
  • awatar Gość: Last one to utilize this is a roettn egg!
  • awatar Gość: Last one to utilize this is a roettn egg!
  • awatar Gość: Last one to utilize this is a roettn egg!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wyczerpałem limit tego bloga.

Chyba jednak pora zastanowić się nad zamknięciem
albo remontem.
  • awatar nikt ważny...: :( Mam nadzieję mimo wszystko, że jednak jeśli już, to zdecydujesz się na remont... pozdrawiam!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już od dłuższego czasu zakurzam własny blog. Cóż, prawdę powiedziawszy logowałem się w ciągu tych dwóch tygodni nieobecności wiele razy. Zaczynałem wtedy pisać różne notki, ale zanim dobrnąłem w ich treści choćby do połowy, wyłączałem przeglądarkę.
Nie wiem, jakoś nie mogę ostatnio znaleźć natchnienia by sklecić coś, cokolwiek co by wydało mi się naturalne, zgodne z tym co na prawdę we mnie siedzi.
Otóż właśnie, mam pewien problem z własnym blogiem. Nie czuję go już od jakiegoś czasu. W sensie że każdemu zamierzeniu napisania jakiekolwiek zdania towarzyszy mi skryte poczucie spięcia, które najtrafniej mógłbym określić jako: sztuczność. Mam nadzieje że nie zostanę zrozumiany źle, nie prowadzę broń boże jakieś dwulicowej egzystencji, ale jest to ziarno wątpliwości we mnie, które podszeptuje mi że coś jest nie tak, coś jest na siłę, coś tak nienaturalne.
Przez myśl nawet mi nie przyszła idea zlikwidowania bloga. Po co, skoro znając siebie pewnie i tak założyłbym nowego po niedługim czasie.
Ale umarł niestety gdzieś ten rytm, który łączył mnie z tym internetowym dziennikiem, a może po prostu nie mam o czym pisać?
W sumie nie takie to naciągane. Z drugiej strony sam nie wiem.
Zostawmy to.
To sprawa do osobistej sekcji zwłok we własnej głowie.

Chyba nie mam już nic więcej do powiedzenia w tym temacie.
  • awatar H a i l i e: mój też jest zakurzony ;) a jak próbuję odkurzyć to nikt mi nie pomaga(nie pisze) i ot 'zniechęta' :d
  • awatar nikt ważny...: a tak myślałam dziś o Tobie Drołku... co u Ciebie słychać, i że pewnie masz dużo zajęć... A co do tej sztuczności o której mówisz - ja też miałam z tym problem... od kiedy wśród znajomych pingerowych znalazła się osoba z realnych znajomych.... :) ja radzę - pisać, nawet jak się nie klei, to nie ważne. Wtedy łatwiej przełamać ten stan i odzyskać rytm ;) trzymam kciuki i pozdrawiam!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nic nie ma znaczenia. Kompletnie nic!

Chciałbym dzisiaj zasnąć z tym utwierdzeniem w sobie, że nic nie ma znaczenia i obudzić się rano dnia kolejnego jakim jest poniedziałek, kolejny początek słodkiego tygodnia, z przekonaniem, a nawet z faktem, że jestem już kimś zupełnie innym. Człowiekiem pełnym niezłomnej wiary w siebie i swoje możliwości, w poczuciu nieodpartej upartości swego ducha i w błogim uczuciu wypoczęcia po solidnie przespanej nocy, wiedząc że oto nadszedł nowy wspaniały dzień początku mojego życia.
I tak ma być.
Zabić siebie i narodzić się jeszcze raz.
  • awatar Gość: Furarelz? That's marvelously good to know.
  • awatar Gość: Furarelz? That's marvelously good to know.
  • awatar Gość: Furarelz? That's marvelously good to know.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Czuje się pusty, dziś tak bardzo po prostu niewypowiedziany. Brakuje motywu do napisania notki i czegokolwiek. Bezmyślne stukanie w klawisze, nie daje mi choćby najmniejszego poczucia własnej wartości, wyłączyła się. Co z tego że gra muzyka, kiedy czuję się jak ściana, w którą dźwięki sporadycznie uderzają nie dając choćby echa. Jestem w ślepym zakątku, z którego prowadzi wiele dróg, ale żadna niepodpisana, prowadząca do tego samego co u początku, tak się przynajmniej wydaje. Pisane o tym nie robi różnicy, sklejenie opisu tego stanu przychodzi mi raczej z trudem, jak wakacyjne plony na suchej łące.
Nie mogę wstać, boli mnie głowa za każdym razem gdy się podniosę z jakiejkolwiek pozycji do stojącej. Teraz boli mnie nawet gdy siedzę, tak już od tygodnia. Zacisnąłem sobie chustę na czole, odczucie miękkości materiału złudnie uspokaja fale uderzeniowe pulsującego bólu, nic lepszego nie wymyśle, proszków nie wezmę, za duża niewiadoma i ewentualna ewakuacja do szpitala. Tak więc siła woli i chusta trzymają mnie jeszcze jakoś w jednym kawałku, ale już mam powoli dość.
  • awatar Gość: That's a stbule way of thinking about it.
  • awatar Gość: Time to face the music armed with this great ifnomration.
  • awatar Gość: Your story was raelly informative, thanks!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Je m'appelle Maciek. J'ai vingt quatre ans :). J'abite a Puławy. Je suis etudiant :P. Je parle anglais, polonais, francais ^^.

Zarąbisty język :D, to chyba będzie mój ulubiony przedmiot w tej szkole :D.
  • awatar Gość: Your aesnwr was just what I needed. It’s made my day!
  • awatar Gość: Your aesnwr was just what I needed. It’s made my day!
  • awatar Gość: Your aesnwr was just what I needed. It’s made my day!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Tajemna sprawa poszyfrowanego planu lekcji rozwiązana. Gramma to jak najbardziej gramatyka, IT to jednak nic z twórczości Spielberga, a informatyka. IS z kolei... nie mam pojęcia, przedmiot był jakiś dziwny, a nazwy nie spamiętałem, hyh, no pilnie zaczynam nową szkołę :D.

Naturalnie wszystkie przedmioty prócz IT prowadzone są w szekspirowskim. Nie jest tak źle z moim angielskim jak się obawiałem, doskonale rozumiałem jakieś 85% gadaniny, 15% nie zrozumiałem lub nie słuchałem :P. Niestety zaraz dostałem kuksańca w brzuch gdy przyszła pora na testy orientacyjne naszej wiedzy, czyli ile po prostu umiemy przychodząc tu do tej szkoły. Nie było aż tak strasznie, na 20 punktów zdobyłem aż trzy xD, niema co się śmiać, tylko jedna osoba zdobyła więcej... pięć :P.
Facet IS to bardzo.. dziwaczny gość, ale zdecydowanie zajefajny. Durne miny, teksty, wygłupy obfitują przez całą jego lekcje.

O informatyce niema co wspominać, jedyne co robiliśmy to to że nic nie robiliśmy. Nauczyciel chyba dość niechlujny, przywitał nas z połową kanapki w gębie. W ogóle, człowiek taki bez wyrazu.
Na początek kazał nam powymyślać własne loginy i hasła, które następnie ustawił na serwerze szkoły i od tej pory mamy własne profile na dowolnym kompie w szkolnej sieci. Fajnie, z nudów przeprowadziłem kosmetyczną metamorfozę wyglądu własnego pulpitu, robiąc z XP coś na pograniczu linuksa i Visty :D.
Facet tak ustawił profile że nie możemy nic na kompach instalować... ale trochę sobie pokombinowałem i już mogę ^^, tylko ciiiiiiiiiii ^_-.
Głupi windows :P

Facet od infy, a imię jego Flofi.. pasuje do jego zflofiałej natury :P. Pieszczotliwie będzie Flofik :P.

Gramma była już dość dzika. Soreczka przedstawiła nam ciężką rzeczywistość jej przedmiotu, jak to ciężko będzie, trza pracować itd. Książek zleciła nam z sześć, plus słownik.
Podobno ciężki z niej kawałek sorki, jeszcze jej imienia nie wymyśliłem, ale czuję że już mi niewiele do tego brakuje.

Choć zdecydowanie powolutku nauka się rozkręca, ja sam z każdą chwilą jestem coraz spokojniejszy i duchowo rozluzowany ;). Dam z siebie ile tylko mogę, nie będę się poddawał, ale przy tym odpędzam od siebie wszelki stres. Dobry humor i spokój ducha ponad wszelkie problemy ustanawiam za priorytet każdego nowego dnia w tej szkole. Ponad to, nie zamierzam się przejmować zbytnio moimi osiągnięciami, trudno jeśli będę tym nieco gorszym w wynikach uczniem, z nikim nie chcę się ścigać, chcę za to skupić się na systematycznej nauce, a efekty tego pewnego dnia mam nadzieje same w ten sposób przyjdą.

Grupa w jakiej się znalazłem liczy sobie tylko 10 osób. Czterech chłopa mnie wliczając i sześć dziewczyn, choć jednego chłopa i jednej dziewczyny dziś nie było, jak od początku zresztą, może w ogóle się nie pojawią. W każdym razie czuję się bardzo zadowolony z mojej grupy :).
Najszybciej zintegrowałem się z dziewczynami :D, po prostu dlatego że jest wśród nich kilka takich życiowo aktywniejszych charakterków, zaś reszta, w tym i chłopaki pozostają w skrytej naturze własnego milczenia. W zasadzie ja sam też jestem milczkiem, ale potrafię i chcę się integrować gdy jest do tego okazja, choć przez wciąż obecną nieśmiałość zajmuję mi to troszkę dłużej, ale jest dobrze, odzywam się, żartuje, biorę udział w towarzyskich dyskusjach, więc liczę na to że nie utknę jak mysz w szarym koncie :).
Ponad to, przez te kolonie, gdzie zazwyczaj tylko ja byłem wychowawcą męskiej płci, jakoś chyba łatwiej mi przychodzi dogadywanie się z dziewczynami niż chłopakami :P. Jest dobrze, fajną mam grupę :).

Dobrej nocy! Jutro kolejny dzień szkoły! ^^
  • awatar H a i l i e: Afrodyta ;) miło, dzięki ;)
  • awatar Gość: Flofik? Toś mu zrobił krzywdę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No to pierwszy dzień studenckiej edukacji mam za sobą.
Nie, przesadzam. Spotkanie organizacyjne oparte na długim nudnym bla bla blaniu dyrektora, wycieczka po budynku i zwiedzanie biblioteki to jeszcze nie edukacja, chyba że szkołoznawcza.

Idąc śladem autorki popularnego bloga o szkolnym życiu po drugiej stronie biurka nauczyciela i ja sobie nazwę jakoś swoich nauczycieli. Nie wszystkich od razu, muszę im jeszcze dać szanse na lepszy popis swoich charakterów i obyczajów, ale przynajmniej dyrektora przyjdzie mi dziś ochrzcić. O tym zaraz.

Wspiąłem się na pierwsze piętro budynku gdzie koty, czyli my studenci pierwszego roku, czekały na wejście do jednej z sal, a właściwie już wchodzili, no więc ja za nimi.
Wcześniej kilka wdechów przed wyjściem z domu pomogło, jak i w ogóle zmodyfikowana filozofia podejścia do życia i ludzi, mimo to stare dobre napięcie wewnętrzne spowodowane obawą spotkania z nieznanymi mi osobami dała o sobie troszkę znać. W każdym razie utrzymałem pełen luz, nie skupiając się zbytnio na tej nowej sytuacji w moim życiu.
Siadłem w sali jako jeden z pierwszych i nieco tak na tyłach, ale nie za bardzo by nie robić wrażenia odludka, więc w sumie miałem dogodną sytuację obserwacji całych po kolei zajmowanych rzędów krzeseł przez studentów i studentki w celu lepsiejszego się im przyjrzenia.
Z kilkudziesięciu kocich młodych łebków zdecydowanie przeważa płeć piękna, jak się okazało piękna nie tylko z samej nazwy.
Dziewczyny pogodne i sympatyczne, plastiku nie zarejestrowałem, a ważniary dopiero się ujawnią. Do pomieszczenia dołączyło też kilku chłopa, przyuważony jeden skejt, który siadł obok mnie. Najwyraźniej przyciągnęła go moja upstrzona wzorkami luźna bluza z kapturem, sądząc że o to kryje się pod nią może jakaś bratnia dusza. W każdym razie sympatyczny gość, choć sądząc po jego w pewnym momencie grymasie z braku czystej na pierwszym spotkaniu studentów, niczym specjalnym się nie wyróżnia.
Dalej wszedł przez drzwi jakiś mięśniak, wygląda w porządku, a potem jeszcze jakiś zarośnięty misiek, chyba typ cichacza w szarym kącie.
Potem objawił się student w ciemnym garniturze, postury i o stylu chodzenia Robocopa. Nie no, chyba on jedyny wpadł na taki ubiór. Jeśli o mnie chodzi, buntowałem się i buntuję nadal przeciw krawatom, marynarkom itp wszelakim.
Pod koniec wlazło troszkę kolejnych dziewczyn, a za nimi cała parada długowłosych kolesi. Jeden też postarał się o mniej wygodniejszy ubiór i oczarował elegancką marynarką. Na łańcuszku zaś zawieszonym na szyi, merdał w podskokach jakiś złotawy amulet. Plus te jego blond proste długie rozwiane włosy, łącznie wyglądał jak rozpuszczony młody adept sztuki magicznej z jakieś powieści fantasy. Równie dobrze jego zdjęcie można by wkleić do zeszytu japońskiej mangi, nie było by różnicy.
Ostatecznie drzwi za sobą zamknęło szanowne ciało pedagogiczne w przedstawicielstwie dyrektora i trzech kobiet.
Powitanie, a następnie pierwsze odczytanie listy obecności z podziałem na grupy. Z A, B i C, wygrałem C. Czyli z wymienionych wcześniej osób niektórych dzielić mi ławki przyjdzie z nieśmiałym misiem i mięśniakiem, reszta to sam kwiat dziewczęcej urody.
No i zaczęło się oficjalne blablanie. Dżizasie słodki, Pan dyrektor pierze mózgi lepiej niż facet w reklamie ketanolu "ke ta nol, na bóóó lee staaa wóów i mięę śnii."
Najgorsze jest to jego kilkusekundowe ciągłe "yyy..eee..ymmmm", pauzy i w ogóle strasznie rozciągnięte w czasie gadanie. Gdyby nie to, część organizacyjna trwała by zamiast półtorej godziny tylko pół. Panie dyrektorze, ze wzgląd na niebagatelną urodę zamierzałem Ci nadać imię Chuck Norris lub Steven Spielberg, ale może lepsze będzie Ketoman.

Powciskali nam jeszcze jakieś makulatury z regulaminami i planami zajęć. Nawijali o opuszczanych godzinach, usprawiedliwieniach, poprawkach i takich tam popierdółkach.
Plan zajęć mam dość... nie zrozumiały. Już nie o to chodzi że po angielsku, ale że obsiany w jakieś szyfry, i tak choćby jutro mam następujące przedmioty:

1. IS (jest taki portal... gejowski)
2. IS
3. IT (przedmiot o cywilizacjach pozaziemskich)
4. IT
5. Gramma (autopsja moherowa? Wiem! Gramatyka!)
6. Gramma

Żaden dzień nauki nie rozpoczyna się wcześniej niż 9:30. Może być, ale po cholercie przerwy po 15 minut? I co ja będę robił przez 15 minut?! Medytował? Wcinał kanapki? a tak, integrował się pewnie.
Ach, jest też jedna przerwa co ma 30 minut -_-
Ogólnie moja grupa ma najwięcej godzin w tygodniu, z racji francuskiego, którego uczymy się od podstaw. Ketoman zabłysnął że większa ilość godzin tego przedmiotu wspomoże nas w jego opanowaniu. Zresztą po trzech latach, taki język będziemy już znać na poziomie egzaminu B2. Chyba B2, może przekręciłem coś, ale wydaje mi się że powiedział B2. Wiem że B2 to niewykrywalny bombowiec amerykańskiej pomysłowości, ale że egzamin taki jest?
Nie jest i tak w sumie źle z tym planem, najwięcej godzin w jednym dniu nie przekracza wartości cyfry 6.

Po organizacyjno-wymulającej sesji pozwiedzaliśmy nieco budynek. Tam sala, tu łazienka, szatnia, pomieszczenie socjalne, komputery, ksero, pokój nau... chwilka.. komputery? Hehe, to już wiem co będę robić na tych przydługich przerwach ^^.
Nie no, nie będę narzekać, przyzwoicie to wszystko urządzone.

Po wycieczce przyszedł czas na pouczającą lekcje w bibliotece o... bibliotece (niesamowite co?!). Prowadziła ją oczywiście Pani bibliotekarka.
Lustrując po ubiorze dość dziwna postać. Raczej młoda.. trochę puszyściejsza, blond włosy z różowymi pasemkami, szary cienki sweterek z rękawami, spódniczka i jednolicie białe rajtuzy okalające grube nogi. Wygląda dosłownie jak mała dziewczynka, która pewnego dnia w ciągu ułamka sekundy niespodziewanie dorosła nie zdążywszy siciągnąć teraz za ciasne ubrania. Tak, o to właśnie nasza Panna Pipi.
W każdym razie bardzo miła i studentom przyjazna.

Biblioteka była ostatnim etapem dzisiejszego dnia w szkole. Potem wszyscy rozeszli się we własne strony świata.
Siedzę teraz i myślę sobie, że może nie będzie tak źle. Ludzie wydają się bardzo w porządku jak na pierwsze wrażenie. Ciekawe czy uda mi się zdobyć jakąś przyjaźń. Dobry przyjaciel to jest ktoś, kogo nigdy za wiele. Ciekawe jak w ogóle sobie poradzę. Pewnie łatwo nie będzie, przynajmniej na początku, ale nie będę tak łatwo się poddawał. Mimo wszystko postaram się zdać tą szkołę i nie przejmować się swoimi głupotkami w głowie, jak w ogóle stresować się, jestem już na to za stary :D.

No już prawie 23, trzeba by chyba spać już iść, jutro do szkoły... nieeeeee :P, jeszcze posiedzę ;). Na tvp2 będzie kolejny odcinek house'a piątej serii, może poczekam? ;)
Choć, ta seria jest dość raczej nuda.
Tak jak najnowsza seria Herosów, dno totalne, to już chyba koniec tego niegdyś wspaniałego serialu.
Za to przekonałem się do Gwiezdnych Wrót: Atlantyda, jednak dobry jest, a przede wszystkim zabawny :D.
A właśnie! Wspaniała nowina o moich ukochanych Gwiezdnych Wrotach ostatnio wypełza z czeluści neta!
W piątek będzie premiera pierwszego odcinka najnowszego serialu z pod znaku wrót! Gwiezdne Wrota: Universe! Trailery robią dobre wrażenie, nie mogę się doczekać ^^.
Ludzie znaleźli opuszczony super zaawansowany statek pradawnych i zasiedlili go sobie.. po tym jak uciekli na niego przez wrota, w obce i nieznane miejsce we wszechświecie, miliony lat świetlnych od domu, do którego teraz pragną, a nie mogą powrócić :).
Trailer wygląda jak zapowiedź kinówki, a nie nowego serialu :).

Gwiezdne Wrota - Popularny serial SF który powstał na podstawie filmu kinowego z roku 1994 – Gwiezdne wrota. Serial ten został zrealizowany przez wytwórnie Metro-Goldwyn-Mayer i jest najdłużej (nieprzerwanie) nadawanym serialem science fiction w historii telewizji. W 2004 roku ukazał się spin-off – Gwiezdne wrota: Atlantyda, a w 2008 roku dwa filmy fabularne - Stargate: The Ark of Truth oraz Stargate: Continuum. -wiki
  • awatar nikt ważny...: hm... tego właśnie brakowało na pingerze: długich Drołkowych wpisów ;) powodzenia (i wytrwałości) na studiach!!
  • awatar Gość: "wyglądał jak rozpuszczony młody adept sztuki magicznej z jakieś powieści fantasy" - ja pierdole - padłam, właśnie leżę pod biurkiem i się ryję... OOO i doczekalam sie wzmianki o mnie na Twoim blogu . Przykro mi, ale gatunek męski jest na wymarciu: ja w klasie mam trzech Rodzynków na ponad 20 lachonów (dwie opcje: wytrzymam lub zostaję les). PS. dzieki za kocury - mialam co robic przez godzine :) aaa i nazwij jakos swoich psorów :[
  • awatar Imaginacja: Jaki długi wpis :o Powodzenia na studiach :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Życie to jednak powalone jest.
Uczyłem się tyle co nic, ledwo liznąłem teorii i właściwie niczego wartościowego nie wyskrobałem ze swojej pamięci. Mimo to... zdałem ten cholerny egzamin :o.

O matko, jestem studentem.

A najlepsze jest to, że najwięcej błędów porobiłem w opowiadaniu. Jednak.. komisji tak się to moje opowiadanko spodobało, że dostałem dodatkowo trochę punktów extra xD.
  • awatar Gość: ooooo GRATULUJE! Panie Studencie :)
  • awatar Imaginacja: Gratuluję:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeszcze jeden wczesny wrześniowy poranek. Ostatnie pożegnanie lata, robi się coraz chłodniej, czasem zdaje się że na łąkach osiadł mróz.
Wszystko jeszcze otacza powoli unosząca się mgła, a wschodzące słońce z trudem i dość niewyraźnie przebija się przez jej warstwy. Jest na prawdę pięknie, cudownie tak biec, jak nigdy jeszcze przedtem nie miałem chęci by wcześnie rano wstać i biec. Kto wie, może mi to nawet wejdzie w krew.

Teraz utknąłem przed komputerem i staram się skromnie napisać kilka słów. Nowy energy już rozbrzmiewa, set tym razem na prawdę udany.
Niestety poszukiwania pracy spełzły na niczym. Coś nie mam szczęścia, choć jeszcze nie wszędzie byłem, nie wszędzie pytałem.
Postawiłem jednak dziś na mały zwrot akcji. Panie i panowie, wracam do szkoły. Złożyłem dziś papiery do kolegium języków obcych, system dzienny, bo innego nie było. Po co?
1. Żadnej innej lepszej szkoły/kierunku nie znalazłem w najbliższym promieniu otoczenia.
2. Nie mam pracy i jak dotąd szkoły, nie mam zamiaru siedzieć cały rok jak tłusty wieprz na stogu siana.
3. Perspektywa zostania nauczycielem, okazała się przeważająco kusząca.

Choć przyznaje, jestem średnio zadowolony. Ta szkoła, to nie jest to o czym bym marzył, choć na pewno nie jest źle. Znowu co prawda będzie trzeba będzie wyczołgiwać się rano z łóżka i łazić do budy, no ale cóż.
Będę się oczywiście szkolił w angielskim, ale będzie też obowiązkowy język dodatkowy, wybrałem francuski, jako że niemieckiego nie trawię.
Tak jak wspomniałem, dziś złożyłem papiery... jutro już egzamin, o 9:30, pisemny oraz ustny.
Nie mam zamiaru się tym stresować, ten etap wiecznie zdenerwowanego ucznia pozostawiłem daleko za sobą.
Wierzę w siebie, wierze w swoje umiejętności, nawet jeśli niezbyt dobre. Pójdę napiszę i powiem co trzeba, a potem niech będzie co ma być.
  • awatar Gość: That's a smart way of loonikg at the world.
  • awatar Gość: That's a smart way of loonikg at the world.
  • awatar Gość: That's a smart way of loonikg at the world.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Przeżyłem wesele.
Nawet fajnie było, momentami, po za momentami było dość nudno. Zapełniałem czas posiłkami i szmatławymi gadkami. Trochę porysowałem parkiet i na tym tyle. Nie ma o czym gadać.

Wczoraj byłem w Kazimierzu w kwestii pracy. Zaproponowali mi robotę co któryś weekend... pozostawiłem ich z krótkim "zastanowię się" z podtekstem "pocałujcie się w nos".

Dziś jest piątek, a właściwie prawie sobota, ale mimo wszystko jeszcze piątek. Obudziłem się w rozpaczliwym nastroju, stwierdzając bezpardonowo, że wszystko to jest durne. Brzmiało to mniej więcej tak: "To wszystko jest po prostu durne!". Tak się więc zaczął mój dzień, durnie, z przekonaniem o wszechdurnowatości całej otaczającej i dotyczącej mnie rzeczywistości. I tak jak to w życiu bywa, kiedy twierdzimy jedno, na złość dzieje się co innego... Świetnie mi poszło dziś na jazdach, dostałem też dwie oferty pracy :).
Tylko ta poszerzająca się przestrzeń w moim wolnym czasie, nie wypełniona niczym szczególnym zaczyna coraz bardziej ciążyć.
Chce gdzieś wyjść, coś zrobić, coś zbroić :D.

Znikam, poczytam coś. Jestem głodny ostatnio dobrej literatury, ale w moje łapy wciąż wpadają okładki i opisy zapowiadające interesującą przygodę dla wyobraźni, a w prawdzie zazwyczaj tylko przynudzają.
Tak jak Hyperion. Podobno godne Diuny, ale w zasadzie... nie zachwyca.
  • awatar Drołek Jeż: @Imaginacja: W świecie równoległym, ale już się prostopadłuje
  • awatar Imaginacja: Gdzie się Drołku podziewasz?:>
  • awatar nikt ważny...: hm... tak się właśnie zastanawiałam ostatnio, że wesele się udało, skoro nasz Drołek tyle czasu dochodzi do siebie ;) Gratuluję jazd, a oferty mam nadzieję, że pewniejsze i ciekawsze niż robota co któryś weekend... pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
O rany, ratujcie mnie ludzie.
Za godzinę jadę jako osoba towarzysząca na jakieś wesele. Koleżanka z pracy mojej matki, w moim wieku, nie miała kogo zaprosić, więc poprosiła mnie. Zgodziłem się, choć nienawidzę wesel. Na wieszaku już spoczywa gotowy do przywdziania wyprasowany garnitur i koszula, na podłodze wypastowane buty, a bóg wie gdzie złotawy krawat. <ciężkie westchnienie> jak ja nie znoszę garniturów. I jeszcze ta koleżanka. Nie jest tajemnicą, że się do mnie przystawia, a ja jak ten zobojętniały drań odbijam wszelkie fruwające w powietrzu sygnałki, jako że zainteresowania u mnie brak. Ja już mam swoje sygnałki, które w eter mkną na drugi koniec Polski, bez nadziei czy kiedyś do mnie wrócą.
Co gorsza, kazali mi wciąż moje gotowe do obstrzyżenia na irokez włosy, które tak pieczołowicie hodowałem. Tak, katastrofa godna rozmazanej kreski do oczu. No, ale może coś z tego jeszcze da się zrobić i po niedzieli powinienem stać wygolonym we wzorki jeżykiem z prawdziwego jeżowego zdarzenia, będzie szok w stumilowym lesie.
  • awatar Gość: It's spooky how clveer some ppl are. Thanks!
  • awatar Gość: It's spooky how clveer some ppl are. Thanks!
  • awatar Gość: It's spooky how clveer some ppl are. Thanks!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Jak donoszą tradycyjne portale będące nieustannie na tropie nieznanego, istnieje rzekomo coś takiego, jak przewidzenie, czy też raczej wyczucie, dnia swej śmierci. Nie wiem jak się na to zapatrywać. Podobno tacy ludzie tak głęboko w sobie są o tym nieuchronnym fakcie przekonani iż sporządzają zawczasu stosowne testamenty, listy, pożegnania. Nie panikują, nie szaleją. Po prostu czują, a to daje im skądś tam niewzruszoną wiedzę i przekonanie iż wkrótce przyjdzie im zejść z tego świata.
Nie chorują na cokolwiek nieuleczalnego, nikt im nie grozi, nie planują samobójstwa, a za tydzień lub dwa giną w najzwyklejszym pod względem losowości wypadku. Jest sporo takich przypadków.

Zgadnijcie teraz jak się czuję.
Co prawda nie czuję jakieś nieodpartej potrzeby do sporządzenia testamentu, ale od paru dni czuję się coraz gorzej. Cały czas chodzę zaspany, wystarczy że usiądę gdzieś w bezruchu na chwilkę i już zasypiam. Czuję się jak niedźwiedź, który za moment zaśnie na całe długie zimowe miesiące.
W nocy często się budzę i mam ochotę zwymiotować.

Obniżenie nastroju? Nie sądzę, dobry humor mnie nie opuszcza.
Trochę makabrycznie zacząłem, z tą całą śmiercią i w ogóle, ale to tak po prostu, by zwiększyć oglądalność bloga przez przedstawicieli gatunku emo.
hie hie

idę spać.
  • awatar Gość: Call me wind because I am absloutley blown away.
  • awatar Gość: Call me wind because I am absloutley blown away.
  • awatar Gość: Call me wind because I am absloutley blown away.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie ma co, tak łatwo to się pracy nad tą Wisłą nie znajdzie. Cóż, próbować można dalej, ale wczoraj dosięgło mnie małe oświecenie. Fakt faktem, niezbyt odkrywcze, ale zdecydowanie nie takie złe oraz praktyczne, a jako rozwiązanie tymczasowe, doskonałe.
Bo dlaczego właściwie, nie miałbym sam sobie być pracodawcą? Fach jaki mam, nadaje się na to aż za dobrze. Home care, taka to recepta.
Fizyka tego jest prosta. Reklamuję się tu i tam, realnie i wirtualnie, przyjmuję zlecenie, biorę wszystkie potrzebne akcesoria i jadę do klienta wykonać masaż. Jakie z tego mogą być zarobki? Nie takie głupie, kiedyś w ten sposób zarobiłem przez jeden tylko tydzień, więcej niż przez miesiąc roboty na stażu. Zresztą, zawsze to idealne rozwiązanie jeśli chce się zarobić choć troszkę pieniędzy.
Jednak jak zwykle, moje nieokiełznane marzenia wybiegają jeszcze dalej. Gdyby interes prowadził się dość dobrze, mógłbym przeobrazić to w jednoosobową firmę, a gdyby passa sprzyjała, jednoosobowa mogła by się stać kilkuosobową. Mieć własną firmę, działalność, nawet taką małą, to jest coś! Przystopujmy jednak, zanim rozmarzonym łbem przywalę boleśnie w twardy mur brutalnej rzeczywistości.
By to jakoś zacząć, trzeba mi sprzętu. Co to za masażysta bez odpowiedniego stołu do masażu? Jasne, niektórzy praktykują zawód na zwykłej karimacie, ale.. stół to jest jednak jakiś tam prestiż i symbol profesjonalizmu, no i przede wszystkim tak jest wygodniej. Choć nie przesadzajmy z tą wygodą, przenośne stoły, te tańsze, zwykle nie mają regulacji wysokości, co może być pewnym dyskomfortem dla wykonującego masaż, a te lepsze stoły niestety sięgają cen rzędu kilku tysięcy i jeszcze wyżej, bardzo wyżej. Trudno, na początek zwykły przenośny stół do masażu za 350-400zł wystarczyłby jakoś. Potem można by się pokusić o coś bardziej zaawansowanego.
Problem tylko w tym, że aktualnie jestem w totalnym dołku finansowym, nie wiem skąd uzbierać te kilka stówek.
Wertuję ogłoszenia: tu ulotki, tam zbiory jabłek. Może coś by się z tego wyskrobało.

Ach, zostawmy na chwile realizm i pojedźmy fantazją.
Ja, i moja mała firma masażu. Ja prezes :D, hehe, nie no, szef wystarczy :P. Byłbym szefem, bazą i całym sztabem. Przyjmował bym zgłoszenia od klientów i przydzielał pracę swoim pracownikom (dwóch lub trzech myślę że wystarczy). Haha, ale to by było fajnie ^^.
Najpierw moje miasto, a potem następne i w końcu cała sieć :P.
Jakby wszystko tak znakomicie szło, może uzbierało by się na jakiś prawdziwy gabinet? Heh, dobra, wracamy już na ziemię.
Kto ma stół do masażu na zbyciu? Mogę też coś wykonać za 400zł. Usługi homoseksualne odpadają, sorks.

P.S. Dla wszystkich elfów co się o masaż dobijają, będzie promocja :D
 

 
Cudowny piękny dzień jaśnie nam za oknem! Cóż za szczęście! Cóż za radość z ciepłych promieni słońca! Białych kłębków na niebie! Śpiewu ptasich koncertów! Bla bla bla bla bla bla bla bla

Hej, bezrobocie chyba chyli się ku końcowi ^^. Dostałem już ofertę z UK! Choć co prawda robota owa prócz masażu uwzględniała też dodatkowe usługi homoseksualne --', no, ale oferta to oferta :D. A dzisiaj, ło 10:00, zadzwonili do mnie z Króla Kazimierza ^^ chcą ze mną gadać, hehehe. Pitole, nie chce do króla kazimierza :/.
A tak wiem wiem, luksus, sławne osobistości, pieniądze... ale właśnie mi tak bardzo odpowiadało takie zwykłe leczenie w placówkach zdrowia. Luźniej tak jest, więcej roboty i w ogóle raźniej.
Nie ma bata, idę dziś do kilku placówek NFZ, a nóż coś się uda, ale na rozmowę do króla pojadę.
Ten tego, tylko nie wiem czy się wyrobię. Toż to o 16:30 zapisy na kurs tańca :D.
Zbierać się! Zbierać!
  • awatar Gość: Weeeee, what a quick and easy soluotin.
  • awatar Gość: Weeeee, what a quick and easy soluotin.
  • awatar Gość: Which came first, the porbelm or the solution? Luckily it doesn't matter.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Unoszę się na falach elektronicznej zawiei. Nie rozumiem tych wszystkich słów i myśli jakie w tej danej chwili płyną przez mój umysł. Puste bla bla bla, kwintesencja bałaganu i ożywionej fantazji.

To męczy, to dręczy, ale nie dziś. Dziś zalewam mózg ciepłą herbatą i przyzwoitym bitem. Serce bije w rytm membrany głośników.

Halleluja
  • awatar Gość: http://www.youtube.com/watch?v=avMxuVfWEPg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przecieki z drołkowej hali przemysłowej, w fazie produkcji.

--- Tytuł: -nieustalony-

przybliżony gatunek: baśń, bajka dla dzieci/młodzieży, przygodowa, komedia romantyczna.

skojarzenia: miłość, bitwa, monarchia, dyplomacja, wojna, służba, dziedzic, zaślubiny, księżna, książę, służka, królowie, fantasy, mroźna planeta z oazą, statki powietrzne, góry, królestwo w górach, morskie królestwo.

planowane postacie główne i drugoplanowe: król królestwa w górach, król królestwa morskiego, księżna morskiego królestwa, książę królestwa w górach, służka, kapitan straży.

Realizacja: ok. 20%



--- Tytuł: Shykiller

przybliżony gatunek: thriller, dramat, przygodowy

skojarzenia: dziecko, nieśmiałość, patologia, morderca, spisek, fobie, marzenia, ucieczka, baśniowa ucieczka, skrzydła, wiara, pościg.

planowane postacie główne i drugoplanowe: chłopiec, matka chłopca, ojczym, morderca, kobieta najemnik, pilot F-16, Indianin z psem.

realizacja: 2%



--- Tytuł: Lisze

przybliżony gatunek: horror, akcji, psychologiczny, wojenny, SF.

skojarzenia: przyszłość, III wojna światowa, konflikt, realia post nuklearne, wojsko, śmierć, chaos, technologia, zjawiska nadprzyrodzone.

planowane postacie główne i drugoplanowe, plus krótka charakterystyka:

Pułkownik - dowódca rosyjskich najemników

Kapral - partyzant

SI - sztuczna inteligencja

Naukowiec - rosyjski badacz biotechnologii

Żona naukowca - w śpiączce/SI

Tytułowe lisze:

Studentka - główna bohaterka, lisz,
śmierć: postrzał, w szpitalu
moce: upiory

Chirurg - wysokie niebezpieczeństwo, dawny chirurg dziecięcy, mściwy
śmierć: rozstrzelanie
moce: halucynacje rzeczywiste, telekineza, telepatia, zadawanie ran siłą woli

Chłopiec - niemowa, lat ok 7-8, sierota
śmierć - głód
moce: znikanie w cieniach, przywoływanie cieni, ożywianie zmarłych, kanibalizm.

Realizacja: 10%


No, to piszemy :D
  • awatar Gość: Keep it cmiong, writers, this is good stuff.
  • awatar Gość: Keep it cmiong, writers, this is good stuff.
  • awatar Gość: Keep it cmiong, writers, this is good stuff.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzień dobry bardzo wszystkim :)
  • awatar Gość: Thanks for starting the ball rolling with this inhisgt.
  • awatar Gość: Thanks for starting the ball rolling with this inhisgt.
  • awatar Gość: Thanks for starting the ball rolling with this inhisgt.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dobrze towarzyszu Krytyko. Mam tu ja dla was prototyp tego co może się ze mną stać gdy spadnie na mnie pożoga spod znaku maszynki i nożyc. Właściwie to nie o takim irokezie myślę, no i brak jest zgolonych boków... więc to w zasadzie g.. a nie prototyp :D. Ale dziełem pianki i lakieru, wedle pomysłu i wykonania mojej siostry się pochwalę :D.
Prosimy tylko o zminimalizowanie parametrów swojego monitora, tak dla bezpieczeństwa.
  • awatar Gość: ja preferuję "irokez pod lamborghini" :)
  • awatar H a i l i e: nie ubrudziłeś się pod tym wozem? ;)
  • awatar Gość: to nic tylko golic!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
I jak tam dzieci, co w kochanej utęsknionej szkole słychać? Wiecie, ja nie wiem, ja leże i liczę bąki które zbijam :D, ale to wcale nie jest powód do dumy. Oh, fuck it.

Myślę o fryzie, o nowym takim co nie miałem nigdy. No mniej więcej, takim?
Co szanowna krytyka myśli?
Zaznaczam, że mniej więcej.
  • awatar nikt ważny...: według mnie: lepiej mniej niż więcej, ale pomysł ciekawy ;) pozdrawiam!!
  • awatar Drołek Jeż: @nasinauczyciele: pff, no już tak nie drołkujmy ;D
  • awatar Gość: A róbta co chceta Panie Drołek: fryzura i tak nie zmieni tego, że jesteś zajebistym (ah moje ulubione słowo od wczoraj) człowiekiem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Jest piękny dzień, jest słońce, jest jedna chmurka na niebie w opozycji dla pięknej pogody, to mało, i tak wiele by coś dzisiaj zrobić, by zrobić coś teraz i na przyszłość w najbliższych pięknych dniach nadchodzącą. Nie siedzimy na krześle, na dywanie na łóżku. Nie zbieramy uciekających między palcami sekund w pustkę wielkiego kuferka NIC. Nie możemy, nie teraz, nie wtedy i nie kiedykolwiek potem.

Swoje czasy wypisałem krótko pod awatarkiem. Wedle instrukcji odbudowuję swój świat stracony, ale tak na prawdę jeszcze nigdy niepozyskany. Czas zapytać, jak mi idzie? Czy fundamenty podpierają nowe ściany życia, które wcześniej egzystowało jedynie w utęsknionych przeklętych marzeniach nabuzowanej antydepresją farmaceutyczną głowy? Tak, coś opiera się wiatrom i dzielnie stoi w nie byle jakiej zaprawie między cegłami, będąc wysokością swą bliżej nieosiągalnych gwiazd niż kiedykolwiek wcześniej, gwiazdy stały jakby mniej nieosiągalne. No, ale czym by były gdyby stały się osiągalne, już na pewno nie marzeniami...

Tak więc all systems go. Log in me i pytanie. Czy zmieniłem się? Czy coś w ogóle się zmieniło od ostatnich czarnych chmur i kruków nade mną?

Ja wtedy: bardzo nieśmiały, bardzo poschizowany w negatywnym rozumieniu. Fałszywi przyjaciele wykreowani z tego co dostarczyła przybita głowa, i Ci prawdziwi przyjaciele co odeszli i co zostali, z mojej winy w obu przypadkach.. często zaniedbywałem kwiaty w tym ogrodzie.
Ponad to ja bardzo wdepnięty w depresję jedną po drugiej, w ostatnią zakończoną psychologami i psychiatrami z kolorowymi drażetkami. Fobie też dopiekły swoje.
Ale wyleczyłem się, nie co prawda specjalistami i ich receptami, ale samym życiem, do którego doszedłem po samoistnych impulsach w tych chwilach gdy za impulsem trzeba było iść, a strach, fobię i lęki zagradzały drogę. Nie myśl, tylko idź, i udało się. Życie okazało się lepsze niż niejeden specjalista. Pojechałem na kolonie, jedne, drugie. Poznałem nowe osoby w moim życiu, doświadczyłem armady uczuć, o których pojęcia nie miałem. Wróciłem i dostałem pracę, realizowałem się w swoim zawodzie. Ogólnie, pracowałem nad sobą gdy tylko depresje przełamałem i ostatecznie złamałem. Tak, to się nazywa zdrowe leczenie.

Dziś jest dziś, więc ja teraz:
Siedzę przed kompem jeszcze przez jakiś krótszy czas. Ubrany w ciuchy zakupione za własne pieniądze. W basach basiastych destyluje regularnie Goldfrappa i Ladytron, elektryzując tak swoją duszę nieco. Odpisuje na sms'y od dzieci i dziewczyn wychowawczyń z kolonii, chyba się spotkam z tymi drugimi już niedługo. Na skórze pleców wyryty tribal czernią straszy ^^, z którego okropnie jestem nadal dumny, a w planach, uwaga mam następny tatuaż, tym razem odpowiedzialny za symbol mojej pasji, jaką są dzieci i praca z nimi ;). W toku jestem szukania właściwego symbolu.
Który dziś mamy? 3 września, czyli za 6 dni rozpoczynam kurs tańca hiphop i breakdance :D. Tak tak! A najlepsze jest to, że nie mają grupy dla dorosłych.. jest tylko dla młodzieży licealno-gimnazjalnej, ale jeśli nie stanowi to dla klienta problemu, może do takiej grupy bez przeszkód dołączyć.. no więc dołączam :>
Pewna dziewczyna, zaprosiła mnie też do towarzystwa na weselu kogoś tam. Cóż, wesel co prawda nie znoszę, ale dziewczyny na lodzie wszak nie zostawię.
Następuje też powoli już czas by nieco zmodyfikować swój design od strony włosów. No tak, miałem już włosy zjeżykowate jak na rasowego jeża godzić się powinno, obecnie zresztą mam podobne, tylko już trochę o centymetr za wysokie. Wcześniej kiedyś włosy sięgały mi daleko za ramiona, potem zdecydowanie znów się skróciły i przefarbowały na nienaturalny blond.
Przez turnusy nazbierałem wiatru we włosy zdecydowanie bardzo krótkie, takie na żołnierza przysposobione ;).
Bez dalszych wyjaśnień, stwierdzam że czas w imię zmian na coś nowego. Poczekam tylko do wesela, a po weselu do fryzjera! Fryzjera proszę o ładny irokezik w towarzystwie wygolonych wzorków ;D.
Może wam się wydaję, że to mały pikuś w porównaniu z tym co inni robią na co dzień, nie zaprzeczam, ale rany boskie, jakbym miał skomentować siebie dzisiejszego, będąc tym dawnym zakompleksieńcem, zdechł bym z wrażenia i niedowierzenia.

Wszystko pięknie, planuję też szkołę i szukam pracy, ale boję się jednego.
Co jeśli z pierwszym jesiennym dniem, szczypiącym mrozem i przygnębiającym deszczem, powróci to wszystko co pozostawiłem w nieprzyjemnej przeszłości?
Dałem sobie myślę, bardzo dobrze radę przez ostatni czas. Myślę, że jestem dziś silniejszy i poczucie tej własnej siły nie opuszcza mnie. Muszę tylko utrzymać plan ciągłego wychodzenia gdzieś i robienia czegoś co mnie od dołka odciągnie na bezpieczny, trwały i żywy grunt, tak mi dopomóż Bóg ;).

Pozdrawiam.
  • awatar Gość: Ladytron i jest świetna muzyka... najbardziej lubie "Runaway"
  • awatar Imaginacja: Ja tam trzymam kciuki żeby Ci się wszystko fajnie ułożyło :>
  • awatar Gość: Amen! Byle do przodu :) A nowa fryzura, mam nadzieje, sie pochwalisz? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›